Sztukę szantażu Matylda opanowała do perfekcji.Gdy tylko czegoś jej zabraniamy potrafi rozpłakać się w ułamek sekundy. Rozpłakać to złe słowo- potrafi wpaść w histerie, a gdy nikt nie zwraca na nią uwagi tak po prostu zaczyna sobie śpiewać i wraca do swoich zabawek. W życiu nie uwierzyłabym nikomu, że 14 miesięczne dziecko potrafi tak wymuszać. Co nie zmienia faktu, że zaraz po tym przychodzi, łasi się do nas, obsypuje całusami i od razu jednogłośnie stwierdzamy, że mamy najsłodsze dziecko na świecie.
Rozkoszuję się widokiem gdy siedzi z nami przy śniadaniu, na osobnym taborecie i nieporadnie wpycha sobie do ust kawałki kanapek, mlaskając i wydzielając nam w miedzy czasie buziaki. Czasami potrafi nieźle nabroić, az muszę powstrzymywać się od wybuchu śmiechu i zachować poważny ton, a to wcale łatwe nie jest.
Większość czasu Matylda spędza na bawieniu się telefonem (i “dzwonieniu do taty” )lub wszelkich innych elektronicznych rzeczach, które nawet trochę nie przypominają zabawek. Z zabawek najlepsze są pudełka. Coraz więcej powtarza- obecnie jest na etapie “nie wiem” , “nie mam” a czasami dorzuci do tego standardowe i jej ulubione “mniam mniam”. Mama, Tata i reszta rodziny opanowane do perfekcji.” Tata” powtarza w kółko, a “Mama “woła jak się dzieje krzywda- czyli prawidłowo
U nas duże zmiany- od jutra oficjalne otwarcie firmy Mamy Aniołka. Zajmującej się artystyczną fotografią dziecięcą więc przy okazji wszystkich zapraszam do oglądania www.studio-malego-czlowieka.pl
Wysłany przez bozena w dniu Październik 16, 2011 o 8:51 pm
Tak, tak tez to mam małe BUNTOWNICZKI hehe
i powodzenia Pani kierownik:)